Chłodne , jesienne popołudnie . Siedzisz właśnie na
ławce gdzie zawsze siedziałaś razem z Liamem . Wiedziałaś że nie będzie
mógł Cię już więcej przytulic , pocałować , rozśmieszyć
ale on zawsze był przy ty tobie . To było takie straszne wydarzenie ,
przez Ciebie zginęła najważniejsza w twoim życiu osoba , obiecałaś mu że
nie będziesz się za nic obwiniać i ułożysz sobie życie przy boku innej osoby a z Liamem spotkasz się kiedyś tam już na górze . Wczytałaś się w stronę ze swojego pamiętnika , była to strona na której był opisany wasz dzień w którym niestety musieliście się pożegnać .
*wpis z pamiętnika*
Druga
rocznica naszego związku , siedzieliśmy na naszej ławce i śmialiśmy się
z naszego pierwszego spotkania , fajnie było sobie tak powspominac .
Dzień nie dawał po sobie znac jaką tragedię przyniesie w drugiej jego
połowie . Po długiej rozmowie w naszym ulubionym miejscu , poszliśmy na
wcześniej planowaną kolację . Szliśmy ulicami Londynu , nagle pojawiły
się fanki . Nie rozumiałam czemu tak jeszcze za Nim latają przecież One
Direction to już przeszłośc . Strasznie nie lubiłam tych fanek , ale
zawsze robiłam dobrą minę do złej gry . Nagle podeszła banda fanostwa
troszeczkę starszego , nie spodziewałam się że zaczną we mnie leciec
takie wyzwiska jak m.in ; dziwka , suka , szmata .... od środa mnie już
rozwalało , ale nie dawałam tego po sobie poznac . Zawsze tak robię .
Gdy parę z nich Cię popchnęło miarka się przebrała , zbulwersowany Liam
musiał wtedy mi pomóc . Zaczęli go bic niemiłosiernie , najgorsze nie
mogłam nic wtedy zrobic . Strach sparaliżował moje ciało . Ale szybko
się otrząsnęłam i zadzwoniłam pod odpowiednie numery . Karetka
przyjechała po 10 minutach , niestety wszyscy już pouciekali . Nie
zdążyłam ich powstrzymac . To wszystko to moja wina . Lekarze
powiedzieli że stan jest krytyczny . Byłam wtedy bezsilna , pojechałam
do szpitala w którym od razu na wejściu dowiedziałam się że On nie żyje .
Świat zawirował , to było takie okropne uczucie . Jak taki wspaniały
człowiek mógł umrzec za mnie . Jestem straszna . Poszłam do niego na
chwilę , powiedziałam mu że bardzo go kocham , że nadal pamiętam naszą
przysięgę która mówiła nam o tym że jak któregoś zabraknie będziemy
starali się życ w miarę normalnie . No i przyszło się pożegnac po raz
ostatni musnęłam jego zimne wargi i dotknęłam bladej twarzy .
Wstałaś
z ławki , strasznie się rozpłakałaś . Niestety musiałaś już wracac do
domu bo tam czekał na Ciebie twój mąż i syn Liam . Gdy Cię tylko
zobaczył od razu wiedział gdzie byłaś , przytulił do siebie i pocieszył .
Nadal nie możesz się pogodzic z jego śmiercią , ale wierzysz że kiedyś
się jeszcze spotkacie .
"Życie to nie tylko wesołe lub
smutne chwile.
To najlepszy dar.
Ale w jednej sekundzie,
wszystko, WSZYSTKO może zniknąć.
To śmierć, nic innego."
siemka , jakiś imagin z wczoraj . ;) sobota . wróciłam przed chwilą ze szpitala . i jak weszłam do domu wykręciłam sobie tak nogę że nie mogę z bólu . ;xx słabo komentarzy , no ale ok ;x no to tak postanowiłam że imaginy będę dodawała cztery lub czasami pięć razy w tygodniu ( przepraszam ale nie mogę się wyrobić ) będzie to ; poniedziałek , wtorek , czwartek , sobota i możliwe że jakaś niedziela więc jutro raczej już nie dodam , bo nauka ;o . dobra to do poniedziałku ! ;*
sobota, 10 listopada 2012
czwartek, 8 listopada 2012
Part ; 5 .
Spokojny dzień jak co dzień , ale ktoś musiał ten spokój zakłócić . Oczywiście był to twój kochany Louis , on i te jego wymyśły .
- Gdzie są moje marchewki ? - zapytał zdenerwowany .
- Yyy w lodówce ?!
- No właśnie stamtąd wracam...
- Byłeś w lodówce , okeeej . - przerwałaś mu .
- [T.I] nie czepiaj się , wiesz w jakim stanie jestem gdy nie mam obok siebie moich kochanych marcheweczek .
- Może zamęczyłeś ich tą swoją miłością i uciekły . - słabo zażartowałaś .
- No dobra koniec , a więc gdzie one są ?
- Hmm....nie mam pojęcia . - udawałaś niewinną .
- Mam cię połaskotać ?
- To Ci się nie uda ...
I zaczęła się gonitwa . Oczywiście Louisek był szybszy i Cię dogonił ale to nie koniec wojny . Śmiałaś się jak głupia , lecz po chwili już prosiłaś żeby przestał . Zrobił to , po czym udaliście się do waszego pokoju w którym znajdował się twój najukochańszy króliczek . Ups...czemu mi to zrobiłeś , w jego miseczce leżały jeszcze marchewki które mu wcześniej dałaś .
- I co teraz masz na jego usprawiedliwienie ?
- Hm .... no w sumie nic , nie muszę Ci chyba tłumaczyć że królik potrzebuję marchewek ...
- A ja to co niby nie potrzebuje ? - zrobił smutną minkę .
- Głupolu , trzeba się dzielić no !
- Nie z Nim .
- Oj dziecko drogie ...
W końcu nie wytrzymałaś i wyszłaś . Słyszałaś tylko "jest króliczku udało się" , okeeej . On jest naprawdę zwariowany . Poszłaś mu do tego sklepu bo by przecież nie wytrzymał . Wracając zobaczyłaś że w domu jest teraz całkiem ciemno . Pomyślałaś że może siedzi w kuchni , której nie widać od tej strony . Weszłaś do salonu , Louisa nie ma , w kuchni też go nie było . Przejrzałaś prawie wszystkie pomieszczenia . No tak super , ja mu chodzę do sklepu po marchewki żeby się cieszył a on wychodzi sobie bez słowa - pomyślałaś i udałaś się do twojego najukochańszego pupilka żeby się mu wyżalić . Zapaliłaś światło . A tam Lou w samych bokserkach leży na łóżku a wokół niego płatki róż . Do tego przygotował przepiękną kolację , którą tylko ty zjadłaś bo on delektował się swoim prezentem od Ciebie . Po wspólnych wygłupach , spędziliście razem upojną noc .
Joł joooł ! uczę się niemieckiego ;x przypominam że jutro nic nie dodaję , a w sobotę napiszę ile będę pisała imaginów i w jakie dni . tak więc do pojutrza xd paa ;*
P.S ; niektóre dziewczyny są naprawdę żałosne , przykre .
- Gdzie są moje marchewki ? - zapytał zdenerwowany .
- Yyy w lodówce ?!
- No właśnie stamtąd wracam...
- Byłeś w lodówce , okeeej . - przerwałaś mu .
- [T.I] nie czepiaj się , wiesz w jakim stanie jestem gdy nie mam obok siebie moich kochanych marcheweczek .
- Może zamęczyłeś ich tą swoją miłością i uciekły . - słabo zażartowałaś .
- No dobra koniec , a więc gdzie one są ?
- Hmm....nie mam pojęcia . - udawałaś niewinną .
- Mam cię połaskotać ?
- To Ci się nie uda ...
I zaczęła się gonitwa . Oczywiście Louisek był szybszy i Cię dogonił ale to nie koniec wojny . Śmiałaś się jak głupia , lecz po chwili już prosiłaś żeby przestał . Zrobił to , po czym udaliście się do waszego pokoju w którym znajdował się twój najukochańszy króliczek . Ups...czemu mi to zrobiłeś , w jego miseczce leżały jeszcze marchewki które mu wcześniej dałaś .
- I co teraz masz na jego usprawiedliwienie ?
- Hm .... no w sumie nic , nie muszę Ci chyba tłumaczyć że królik potrzebuję marchewek ...
- A ja to co niby nie potrzebuje ? - zrobił smutną minkę .
- Głupolu , trzeba się dzielić no !
- Nie z Nim .
- Oj dziecko drogie ...
W końcu nie wytrzymałaś i wyszłaś . Słyszałaś tylko "jest króliczku udało się" , okeeej . On jest naprawdę zwariowany . Poszłaś mu do tego sklepu bo by przecież nie wytrzymał . Wracając zobaczyłaś że w domu jest teraz całkiem ciemno . Pomyślałaś że może siedzi w kuchni , której nie widać od tej strony . Weszłaś do salonu , Louisa nie ma , w kuchni też go nie było . Przejrzałaś prawie wszystkie pomieszczenia . No tak super , ja mu chodzę do sklepu po marchewki żeby się cieszył a on wychodzi sobie bez słowa - pomyślałaś i udałaś się do twojego najukochańszego pupilka żeby się mu wyżalić . Zapaliłaś światło . A tam Lou w samych bokserkach leży na łóżku a wokół niego płatki róż . Do tego przygotował przepiękną kolację , którą tylko ty zjadłaś bo on delektował się swoim prezentem od Ciebie . Po wspólnych wygłupach , spędziliście razem upojną noc .
Joł joooł ! uczę się niemieckiego ;x przypominam że jutro nic nie dodaję , a w sobotę napiszę ile będę pisała imaginów i w jakie dni . tak więc do pojutrza xd paa ;*
P.S ; niektóre dziewczyny są naprawdę żałosne , przykre .
wtorek, 6 listopada 2012
Part ; 4 .
Dzisiaj już ten dzień , wielki dzień , tak długo
wyczekiwany ! 18 urodziny mojej przyjaciółki jeszcze z czasów
podstawówki . Szykuje się taka impreza że hohoho . Napewno będzie dużo
ludzi których nawet nie znam ale idę z moim chłopakiem więc nie będę do
końca sama . Zostały mi 4 godziny na wyszykowanie się . Ale już za
godzinę przychodzi misiek więc muszę się jakoś szybko ogarnąć bo lecimy
jeszcze po prezenty . Tak więc wyszykowałam się narazie zarzuciłam
jakieś stare byle jakie ciuchy ale przy przywitaniu ON i tak powiedział
że ślicznie wyglądam . Kochałam go nad życie ! I byłam przy nim
naprawdę szczęśliwa . O kurczę trochę się zapędziliśmy na tych całych
"szybkich zakupach " . Została nam godzina do imprezy a my w ogóle nie
przygotowani . Podjechaliśmy pod dom taksówką i od razu ruszyliśmy się
szykować on już wcześniej przyniósł do mnie swoje rzeczy więc miał
spokój ale za to w ten zaoszczędzony na niego czas , pomagał mi w
dobraniu czegoś odpowiedniego dla mnie . Po pół
godziny mieliśmy już wszystko obcykane . Poszłam się przebrać do
łazienki on też do pokoju i zostało mi tylko umalowanie się i uczesanie
on natomiast gdy już się uszykował zapakował prezenty . Szczerze muszę
przyznać że wyglądaliśmy super ! Ja miałam na sobie sukienkę koloru
miętowego , przed kolana , kilka dodatków w tym samym kolorze , do tego
czarne buty no i oczywiście musiałam dołożyć czarną skórzaną kurtkę bo
Londyńska pogoda nas nie oszczędzała . ON był ubrany w miętowe spodnie ,
czarną jeansową koszulę i czarne vansy . Zostało nam 15 minut ale już
postanowiliśmy zadzwonić po taksówkę . Lepiej być trochę wcześniej niż
się spóźnić . Tak więc pojechaliśmy . Gdy dojechaliśmy ogród był już
pięknie przyszykowany a gdy weszliśmy do środka to już w ogóle mnie
zwaliło z nóg . ONA jak zwykle była prze śliczna .
Od razu nie spodobało mi się jak się na siebie patrzą ale stwierdziłam
że jestem już prze wrażliwiona . Nagle podszedł do nas , taki słodki
blondas . Muszę przyznać spodobał mi się ale nie dałam tego po sobie
poznać .
- Siema stary ! kupe lat... - wypalił nagle chłopak .
- Niall , to naprawdę ty !?
- No a kto . James nic się nie zmieniłeś , ciągle ten sam przystojniak - powiedział żartobliwie , ciągle na mnie spoglądając .
- No a jak ! Poznaj to jest [T.I] , moja dziewczyna .
- Cześć jestem Niall - przywitał się przyjaźnie .
- Inez , miło mi .
- Mi również - wyszczerzył zęby i spojrzał na mnie takim wzrokiem że nogi się pode mną ugięły .
Niebieskooki gdzieś poszedł a ja nim się obejrzałam stałam już w sporym tłumie ludzi . Nie sądziłam że aż tyle ich przybędzie . Jacyś kolesie podali nam drinki no i zaczęło się . Parę tańców z Jamsem i byłam już wymęczona . Poszłam więc trochę odpocząć . Usiadłam na kanapie i zamknęłam na chwile oczy . Nagle ktoś usiadł obok mnie pomyślałam że to mój chłopak ale to był Niall .
- Już zmęczona ? - zagadnął mnie .
- Ostatnio jestem coś w słabej formie - powiedziałam z uśmiechem .
- Oj to nie dobrze , a właśnie chciałem zapytać czy ze mną nie zatańczysz .
- Może i tą chwile mi się uda dla Ciebie poświęcić , no !
No i ruszyliśmy . Tańczyliśmy już dosyć długo . Przy nim czułam się naprawdę szczęśliwa , lecz w pewnym momencie zaniepokoiło mnie to gdzie jest James.
- Nie widziałeś może mojego chłopaka - zapytałam Nialla .
Nic nie odpowiedział lecz widziałam że wpatruje się w jeden punkt . Odwróciłam się i zobaczyłam ICH , od zawsze wiedziałam że coś między nimi się dzieje ale żeby się całować na tej imprezie na której jestem ja ! no chyba nie . Podeszłam do nich i walnęłam go z całej siły w policzek i szepnęłam na ucho ; " To już koniec , MISIU " . Może nie widać było po mnie jak bardzo mnie to boli i dobrze . Postanowiłam że ucieknę stamtąd jak najdalej i tak też zrobiłam . Po drodze do drzwi spotkałam Niallera w tym samym miejscu i wpatrzonego w tą całą sytuację a właściwie to w NICH . Biegłam daleko przed siebie . Przedtem słyszałam parę zdań np . " ach te dziewczyny " czy coś z tych rzeczy . Ktoś cały czas biegł za mną chciałam go zgubić lecz nie miałam już siły . Ten ktoś był bardzo szybki więc mogłam się domyślić że to chłopak . Niestety musiałam stanąć moja choroba ostatnio bardzo daje się we znaki . Tak jestem chora na białaczkę już od 5 lat lecz jeszcze nigdy nie byłam w takim stanie jak teraz . To było logiczne że mnie dogoni . Spodziewałam się że będzie to James z przeprosinami ale myliłam się , aż doznałam szoku był to sam Niall . Szczerze cieszyłam się że to właśnie on a nie James .
- Ja przepraszam , nie chciałem żebyś ich zobaczyła , to wszystko moja wina...- oczywiście za wszystko się obwiniał .
- Niall , przestań ... - tylko na tyle miałam siły .
- Wszystko w porządku ? [T.I] co się dzieje ?
Zaczęło mi się kręcić w głowie i robić czarno przed oczami aż w końcu upadłam . Niall szybko mnie podniósł .
- Co się dzieje ? - spytał przerażony .
- Musimy szybko jechać do domu - powiedziałam słabym głosem .
Niall szybko zadzwonił po taksówkę . Gdy już przyjechała , wydukałam cicho adres mojego zamieszkania i pojechaliśmy . Dojechaliśmy w jakieś 15 minut . On zapłacił i zaniósł mnie do domu .
- I co teraz ? - zapytał zdenerwowany .
- Podaj mi tabletki , są tam w górnej półce przy lodówce .
Chłopak położył mnie na kanapie i pobiegł po lekarstwa . Szybko mi je podał i ułożył wygodnie do snu . W końcu zasnęłam . Obudziłam się rano i czułam się już znacznie lepiej . Lecz zrobiło mi się trochę przykro bo Nialla już nie było przy mnie . Postanowiłam wstać i coś zjeść .
- AŁŁŁ . - ktoś krzyknął z podłogi .
- oj . przepraszam Niall nie zauważyłam Cię . - zaśmiałam się i znów poczułam się bezpieczniejsza w jego towarzystwie .
- haahahaha no dzięki . o widzę że idziesz do kuchni , wspólne śniadanie . mmm . - zaśmiał się .
- to chodź mi pomóc głupolu a nie się tylko śmiejesz .
- jak to mam ci jeszcze pomagać za te wszystkie szkody ?
- jakie szkody ? ;o - zdzwiona zapytałam .
- po pierwsze w nocy zwaliłaś mnie z kanapy , a po drugie nie miło rano mnie obudziłaś nadepnięciem mnie .
- oj no rzeczywiście już pójdę sama . jeszcze raz sorry - odeszłam zakłopotana .
Zrobiłam tosty i do tego nalałam wcześniej przyszykowany sok z pomarańczy przez moją mamę . zjedliśmy i wiedziałam że w końcu to nastąpi...
- A mogłabyś mi wytłumaczyć co to wczoraj był za atak ? co to za choroba?
Nie było mi łatwo ale opowiedziałam mu o mojej chorobie . Razem się popłakaliśmy , porozmawialiśmy również o innych sprawach . Ogólnie o całym moim życiu i również jego . Postanowiłam a właściwie zostałam zmuszona by pojechać dzisiaj do lekarza . Więc pojechaliśmy tam razem . Lekarz stwierdził że nic poważnego narazie się nie dzieje ale mimo wszystko przepisał mi mocniejsze leki . Trochę tego nie rozumiem ale okej . Niall cały czas jest przy mnie i mam nadzieję że tak zostanie , znamy się narazie bardzo krótko a czuję się jakbym znała go całe życie . Jest naprawdę świetnym przyjacielem i mam nadzieję że tak będzie zawsze . A może nawet i kiedyś coś więcej . Chociaż czasami nie ma dla mnie aż tyle czasu co mój były chłopak ponieważ on z czwórką innych chłopaków jak się okazało grają w zespole to i tak bardziej się z nim dogaduję niż z Jamsem .Choroba się narazie uspokoiła więc jest naprawdę pięknie . Myślę że przeżyjemy jeszcze wspólnie dużo pięknych lat .
Hej , takie tam gadam na skejpie z Anką i jest bardzoo krejzi ! :D jeszcze raz dziękuje za komentarze , narka ! ;*
- Siema stary ! kupe lat... - wypalił nagle chłopak .
- Niall , to naprawdę ty !?
- No a kto . James nic się nie zmieniłeś , ciągle ten sam przystojniak - powiedział żartobliwie , ciągle na mnie spoglądając .
- No a jak ! Poznaj to jest [T.I] , moja dziewczyna .
- Cześć jestem Niall - przywitał się przyjaźnie .
- Inez , miło mi .
- Mi również - wyszczerzył zęby i spojrzał na mnie takim wzrokiem że nogi się pode mną ugięły .
Niebieskooki gdzieś poszedł a ja nim się obejrzałam stałam już w sporym tłumie ludzi . Nie sądziłam że aż tyle ich przybędzie . Jacyś kolesie podali nam drinki no i zaczęło się . Parę tańców z Jamsem i byłam już wymęczona . Poszłam więc trochę odpocząć . Usiadłam na kanapie i zamknęłam na chwile oczy . Nagle ktoś usiadł obok mnie pomyślałam że to mój chłopak ale to był Niall .
- Już zmęczona ? - zagadnął mnie .
- Ostatnio jestem coś w słabej formie - powiedziałam z uśmiechem .
- Oj to nie dobrze , a właśnie chciałem zapytać czy ze mną nie zatańczysz .
- Może i tą chwile mi się uda dla Ciebie poświęcić , no !
No i ruszyliśmy . Tańczyliśmy już dosyć długo . Przy nim czułam się naprawdę szczęśliwa , lecz w pewnym momencie zaniepokoiło mnie to gdzie jest James.
- Nie widziałeś może mojego chłopaka - zapytałam Nialla .
Nic nie odpowiedział lecz widziałam że wpatruje się w jeden punkt . Odwróciłam się i zobaczyłam ICH , od zawsze wiedziałam że coś między nimi się dzieje ale żeby się całować na tej imprezie na której jestem ja ! no chyba nie . Podeszłam do nich i walnęłam go z całej siły w policzek i szepnęłam na ucho ; " To już koniec , MISIU " . Może nie widać było po mnie jak bardzo mnie to boli i dobrze . Postanowiłam że ucieknę stamtąd jak najdalej i tak też zrobiłam . Po drodze do drzwi spotkałam Niallera w tym samym miejscu i wpatrzonego w tą całą sytuację a właściwie to w NICH . Biegłam daleko przed siebie . Przedtem słyszałam parę zdań np . " ach te dziewczyny " czy coś z tych rzeczy . Ktoś cały czas biegł za mną chciałam go zgubić lecz nie miałam już siły . Ten ktoś był bardzo szybki więc mogłam się domyślić że to chłopak . Niestety musiałam stanąć moja choroba ostatnio bardzo daje się we znaki . Tak jestem chora na białaczkę już od 5 lat lecz jeszcze nigdy nie byłam w takim stanie jak teraz . To było logiczne że mnie dogoni . Spodziewałam się że będzie to James z przeprosinami ale myliłam się , aż doznałam szoku był to sam Niall . Szczerze cieszyłam się że to właśnie on a nie James .
- Ja przepraszam , nie chciałem żebyś ich zobaczyła , to wszystko moja wina...- oczywiście za wszystko się obwiniał .
- Niall , przestań ... - tylko na tyle miałam siły .
- Wszystko w porządku ? [T.I] co się dzieje ?
Zaczęło mi się kręcić w głowie i robić czarno przed oczami aż w końcu upadłam . Niall szybko mnie podniósł .
- Co się dzieje ? - spytał przerażony .
- Musimy szybko jechać do domu - powiedziałam słabym głosem .
Niall szybko zadzwonił po taksówkę . Gdy już przyjechała , wydukałam cicho adres mojego zamieszkania i pojechaliśmy . Dojechaliśmy w jakieś 15 minut . On zapłacił i zaniósł mnie do domu .
- I co teraz ? - zapytał zdenerwowany .
- Podaj mi tabletki , są tam w górnej półce przy lodówce .
Chłopak położył mnie na kanapie i pobiegł po lekarstwa . Szybko mi je podał i ułożył wygodnie do snu . W końcu zasnęłam . Obudziłam się rano i czułam się już znacznie lepiej . Lecz zrobiło mi się trochę przykro bo Nialla już nie było przy mnie . Postanowiłam wstać i coś zjeść .
- AŁŁŁ . - ktoś krzyknął z podłogi .
- oj . przepraszam Niall nie zauważyłam Cię . - zaśmiałam się i znów poczułam się bezpieczniejsza w jego towarzystwie .
- haahahaha no dzięki . o widzę że idziesz do kuchni , wspólne śniadanie . mmm . - zaśmiał się .
- to chodź mi pomóc głupolu a nie się tylko śmiejesz .
- jak to mam ci jeszcze pomagać za te wszystkie szkody ?
- jakie szkody ? ;o - zdzwiona zapytałam .
- po pierwsze w nocy zwaliłaś mnie z kanapy , a po drugie nie miło rano mnie obudziłaś nadepnięciem mnie .
- oj no rzeczywiście już pójdę sama . jeszcze raz sorry - odeszłam zakłopotana .
Zrobiłam tosty i do tego nalałam wcześniej przyszykowany sok z pomarańczy przez moją mamę . zjedliśmy i wiedziałam że w końcu to nastąpi...
- A mogłabyś mi wytłumaczyć co to wczoraj był za atak ? co to za choroba?
Nie było mi łatwo ale opowiedziałam mu o mojej chorobie . Razem się popłakaliśmy , porozmawialiśmy również o innych sprawach . Ogólnie o całym moim życiu i również jego . Postanowiłam a właściwie zostałam zmuszona by pojechać dzisiaj do lekarza . Więc pojechaliśmy tam razem . Lekarz stwierdził że nic poważnego narazie się nie dzieje ale mimo wszystko przepisał mi mocniejsze leki . Trochę tego nie rozumiem ale okej . Niall cały czas jest przy mnie i mam nadzieję że tak zostanie , znamy się narazie bardzo krótko a czuję się jakbym znała go całe życie . Jest naprawdę świetnym przyjacielem i mam nadzieję że tak będzie zawsze . A może nawet i kiedyś coś więcej . Chociaż czasami nie ma dla mnie aż tyle czasu co mój były chłopak ponieważ on z czwórką innych chłopaków jak się okazało grają w zespole to i tak bardziej się z nim dogaduję niż z Jamsem .Choroba się narazie uspokoiła więc jest naprawdę pięknie . Myślę że przeżyjemy jeszcze wspólnie dużo pięknych lat .
Hej , takie tam gadam na skejpie z Anką i jest bardzoo krejzi ! :D jeszcze raz dziękuje za komentarze , narka ! ;*
poniedziałek, 5 listopada 2012
Part ; 3 .
Gorąca kąpiel , relaks z dobrą książką w ręku w końcu odpoczynek od tej nudnej codzienności . Próbowałaś się trochę odprężyć przed jutrzejszym dniem . Bowiem już jutro po raz pierwszy pójdziesz zobaczyć swoich idoli . To twój pierwszy raz gdy będziesz na ich koncercie . W końcu rodzicom udało się zaoszczędzić dosyć sporą sumę pieniędzy specialnie
dla Ciebie . Po długiej kąpieli udałaś się do pokoju i naszykowałaś
ciuchy na jutrzejszy wieczór po czym położyłaś się do łóżka . Długo nie
mogłaś usnąć męczyło Cię to jak to jutro będzie , co będzie to będzie pomyślałaś i z taką myślą zasnęłaś . Obudziłaś się dopiero o 11 , byłaś strasznym śpiochem . Ogarnęłaś się , spakowałaś wszystko potrzebne na wyjście do torebki i poszłaś porozmawiać z siostrą ponieważ tylko z nią ostatnimi czasami mogłaś pogadać
, rodzice cały czas pracowali a i tak nie na wszystko Wam starczało .
Gdy wygadałaś się siostrze poszłaś już ostatecznie się uszykować i wyruszyłaś w drogę była godzina 19.20 a koncert miał się rozpocząć dopiero o 20 , to co lepiej być
wcześniej . Szłaś tak sama i wpatrywałaś się w przechodniów po drodze
zastanawiałaś się czemu wszyscy są chociaż w dwuosobowych grupkach a ty
ciągle sama , może powodem było że byłaś trochę biedniejsza od innych , a
może to że twoi rodzice cały czas pracują i nie mają dla Ciebie tyle
czasu , mogłaś tak wymieniać i wymieniać .
- ejej przecież idę na mój wymarzony koncert One Direction a ja przejmuję się takimi sprawami - powiedziałaś sama do siebie i postanowiłaś zmienić nastawienie resztę drogi szłaś z szerokim uśmiechem . Gdy doszłaś już na miejsce była godzina 19.50 ledwo co przepchnęłaś się przez tłumy ale ci się udało . Stałaś mniej więcej na środku , nie za blisko sceny ale też i nie za daleko . Tak akurat . 1 , 2 , 3 - odliczałaś z innymi i w końcu weszli oni . Byli dokładnie tacy jakich znałaś z internetu , a może jeszcze przystojniejsi , a gdy zaczęłaś śpiewać . O mamo , pojedyńcza łza aż spłynęła po twoim poliku . Obok Ciebie zaczął robić się nie mały tłum . Wszyscy tak jakby się na Ciebie pchali aż w końcu upadłaś . Byłaś totalnie nie zauważana przez innych i wogóle nie mogłaś się podnieść w tej chwili usłyszałaś że Harry przestał śpiewać a już po chwili jeden z ochroniarzy był przy tobie . Wziął Cię na ręce i zaniósł za scenę . Protestowałaś że chcesz tam wrócić , że nie po to wydałaś wszystkie swoje oszczędności żeby siedzieć teraz za sceną . Ochroniarz wyszedł i ty również planowałaś zrobić to samo
- A ty dokąd ? - usłyszałaś znany Ci głos .
- Wracam tam skąd zabrał mnie ochroniarz , nie zamierzam przepuścić tak świetnego koncertu i radzę Ci wrócić na scenę bo będziesz miał problemy .
- Narazie moim problemem jesteś ty . - aż serce Ci podskoczyło do gardła po tych słowach .
- To już uciekam .
- Stój , problemem jesteś dlatego bo stało Ci się coś na moim koncercie a na to nie pozwolę . - zrobił smutną minę .
- Ale nic mi się nie stało , widzisz stoję tu cała i zdrowa . - uśmiechnęłaś się .
- A może dasz się zaprosić na kolację ? - wyszczerzył ząbki cwaniacko .
- A może wrócimy już tam ?
- A może nie odpowiada się pytaniem na pytanie .
- Jeżeli masz jakąś dobrą knajpkę na myśli to ewentualnie się zgodzę .
- Ja tylko takie mam i tak możemy już wrócić .
Przez resztę koncertu Harry cały czas patrzył na Ciebie i uśmiechał się cwaniacko , ty natomiast znakomicie się bawiłaś . Po świetnej zabawie i skończonym koncercie udaliście się na waszą pierwszą i nie ostatnią kolację .
Joł , jakiś tam stary . ;p kompletny brak czasu . ;c chyba jakoś będę mniej dodawała tych imaginów bo powoli się nie wyrabiam ze wszystkim ;x no ale zobaczy się ! tymczasem lecę odrobić lekcję , taka ze mnie pilna uczennica widzicie !? :D
chciałam jeszcze bardzo podziękować za komentarze ! od razu chce się pisać ! ;d jesteście kochani , dziękuje ;**
- ejej przecież idę na mój wymarzony koncert One Direction a ja przejmuję się takimi sprawami - powiedziałaś sama do siebie i postanowiłaś zmienić nastawienie resztę drogi szłaś z szerokim uśmiechem . Gdy doszłaś już na miejsce była godzina 19.50 ledwo co przepchnęłaś się przez tłumy ale ci się udało . Stałaś mniej więcej na środku , nie za blisko sceny ale też i nie za daleko . Tak akurat . 1 , 2 , 3 - odliczałaś z innymi i w końcu weszli oni . Byli dokładnie tacy jakich znałaś z internetu , a może jeszcze przystojniejsi , a gdy zaczęłaś śpiewać . O mamo , pojedyńcza łza aż spłynęła po twoim poliku . Obok Ciebie zaczął robić się nie mały tłum . Wszyscy tak jakby się na Ciebie pchali aż w końcu upadłaś . Byłaś totalnie nie zauważana przez innych i wogóle nie mogłaś się podnieść w tej chwili usłyszałaś że Harry przestał śpiewać a już po chwili jeden z ochroniarzy był przy tobie . Wziął Cię na ręce i zaniósł za scenę . Protestowałaś że chcesz tam wrócić , że nie po to wydałaś wszystkie swoje oszczędności żeby siedzieć teraz za sceną . Ochroniarz wyszedł i ty również planowałaś zrobić to samo
- A ty dokąd ? - usłyszałaś znany Ci głos .
- Wracam tam skąd zabrał mnie ochroniarz , nie zamierzam przepuścić tak świetnego koncertu i radzę Ci wrócić na scenę bo będziesz miał problemy .
- Narazie moim problemem jesteś ty . - aż serce Ci podskoczyło do gardła po tych słowach .
- To już uciekam .
- Stój , problemem jesteś dlatego bo stało Ci się coś na moim koncercie a na to nie pozwolę . - zrobił smutną minę .
- Ale nic mi się nie stało , widzisz stoję tu cała i zdrowa . - uśmiechnęłaś się .
- A może dasz się zaprosić na kolację ? - wyszczerzył ząbki cwaniacko .
- A może wrócimy już tam ?
- A może nie odpowiada się pytaniem na pytanie .
- Jeżeli masz jakąś dobrą knajpkę na myśli to ewentualnie się zgodzę .
- Ja tylko takie mam i tak możemy już wrócić .
Przez resztę koncertu Harry cały czas patrzył na Ciebie i uśmiechał się cwaniacko , ty natomiast znakomicie się bawiłaś . Po świetnej zabawie i skończonym koncercie udaliście się na waszą pierwszą i nie ostatnią kolację .
Joł , jakiś tam stary . ;p kompletny brak czasu . ;c chyba jakoś będę mniej dodawała tych imaginów bo powoli się nie wyrabiam ze wszystkim ;x no ale zobaczy się ! tymczasem lecę odrobić lekcję , taka ze mnie pilna uczennica widzicie !? :D
chciałam jeszcze bardzo podziękować za komentarze ! od razu chce się pisać ! ;d jesteście kochani , dziękuje ;**
niedziela, 4 listopada 2012
Part ; 2 częśc 2 .
Odebrałaś jakby nigdy nic .
- Czemu mi nie powiedziałaś o swojej chorobie ? - zapytał zdenerwowany .
- Harry , spokojnie spotkajmy się to ci wszystko wyjaśnię
- Dobrze za 15 minut będę po Ciebie .
Rozłączył się . Poszłaś się szykowac . Przyjechał o tej co miał przyjechac . Pomyślałaś że jest cholernie punktualny . To dobrze . Pojechaliście do kawiarni nie daleko twojego domu . Wszystko mu wyjaśniłaś . Jak się okazało zostawiłaś przez przypadek swoje wyniki które musiały wypaśc Ci z kieszeni . W sumie to się dobrze złożyło bo prędzej czy później i tak byś musiała mu o tym powiedziec . Na szczęście Harry zrozumiał Cię i wybaczył . Po dłuższej rozmowie , odwiózł Cię do domu . Minęło już pół roku od kąd jesteście razem . Ty stajesz się coraz słabsza , ale mieszkasz teraz z Nim więc nie jest tak źle . Pewnego dnia , Hazza jak co dzień wyszedł do pracy . Czułaś że Cię mdli , nie miałaś długo okresu . Byłaś pewna że to ciąża . Zrobiłaś test , twoje przypuszczenia sprawdziły się . O nie jak to teraz będzie , nie jesteś wystarczająco silna żeby móc urodzic dziecko . Gdy twój ukochany wrócił od razu postanowiłaś mu powiedziec , na początku się ucieszył lecz później mina mu zbrzedła . Umówił Cię na konsultacje z lekarzami . Po trzech dniach w końcu jesteś już w umówionej sali , wszyscy mają do Ciebie żal i pretensje lecz ty jakbyś była całkowicie niedostępna . Wybiegłaś z płaczem i wtuliłaś się w swojego ukochanego . Niestety przez siedem miesięcy będziesz musiała leżec w szpitalu . Oprócz paru nocek nie przespanych z bólu , dałaś radę . Minęło już siedem miesięcy i dwa tygodnie . Lekarze byli bardzo zadowoleni że udało Ci się tak długo utrzymac dziecko . Nazajutrz jednak zmusili dziecko do przyjścia na świat . Ona była taka piękna , strasznie podobna do swojego taty . Pojechali do domu , a ty musiałaś zostac tutaj sama . Było Ci z tym ciężko ale starałaś się byc twardą . W końcu po kolejnych trzech miesiącach , mogłaś udac się do domu na jeden dzień . Pierwsze kroki poprowadziły Cię do pokoju małej , jeszcze tam nie byłaś . Gdy ujrzałaś to wszystko , łzy szczęścia spłynęły po twoim policzku . Wtuliłaś się w twoje dwa największe skarby . Uśpiłaś małą i udałaś się do łazienki gdzie Harry obciął twoje piękne blond włosy . Następnego dnia udałaś się do szpitala , odmieniona . Ty bez włosów . Szłaś ostatnimi siłami jeszcze tak źle z tobą nie było . Położyłaś się do swojego szpitalnego łóżka i usnęłaś . Pielęgniarki zadzwoniły w nocy po twojego męża , przyjechał bardzo szybko . Niestety nie mogłaś go już ujrzec , dotknęłaś tylko po raz ostatni jego loków i zasnęłaś na zawsze . Wszystkie maszyny na sali zaczęły piszczec . A ty ze zwiniętym w ręku listem , zasnęłaś na zawsze .
Matczyna miłośc , oddając swoje życie za życie najukochańszej małej osóbki .Wielki szacunek dla Agaty Mróz .
Joł joł . Anka dodała posta i się zaczytałam no i dlatego tak późno dodałam noo ! xdd jest 22.32 . lol . idę oglądac film . to nic że jutro nie wstane , to nic . ;] jutro kolejny imagin a tymczasem lecę papa ! ;>
P.S ; sorry ale nie działa mi literka " CI " . xd
- Czemu mi nie powiedziałaś o swojej chorobie ? - zapytał zdenerwowany .
- Harry , spokojnie spotkajmy się to ci wszystko wyjaśnię
- Dobrze za 15 minut będę po Ciebie .
Rozłączył się . Poszłaś się szykowac . Przyjechał o tej co miał przyjechac . Pomyślałaś że jest cholernie punktualny . To dobrze . Pojechaliście do kawiarni nie daleko twojego domu . Wszystko mu wyjaśniłaś . Jak się okazało zostawiłaś przez przypadek swoje wyniki które musiały wypaśc Ci z kieszeni . W sumie to się dobrze złożyło bo prędzej czy później i tak byś musiała mu o tym powiedziec . Na szczęście Harry zrozumiał Cię i wybaczył . Po dłuższej rozmowie , odwiózł Cię do domu . Minęło już pół roku od kąd jesteście razem . Ty stajesz się coraz słabsza , ale mieszkasz teraz z Nim więc nie jest tak źle . Pewnego dnia , Hazza jak co dzień wyszedł do pracy . Czułaś że Cię mdli , nie miałaś długo okresu . Byłaś pewna że to ciąża . Zrobiłaś test , twoje przypuszczenia sprawdziły się . O nie jak to teraz będzie , nie jesteś wystarczająco silna żeby móc urodzic dziecko . Gdy twój ukochany wrócił od razu postanowiłaś mu powiedziec , na początku się ucieszył lecz później mina mu zbrzedła . Umówił Cię na konsultacje z lekarzami . Po trzech dniach w końcu jesteś już w umówionej sali , wszyscy mają do Ciebie żal i pretensje lecz ty jakbyś była całkowicie niedostępna . Wybiegłaś z płaczem i wtuliłaś się w swojego ukochanego . Niestety przez siedem miesięcy będziesz musiała leżec w szpitalu . Oprócz paru nocek nie przespanych z bólu , dałaś radę . Minęło już siedem miesięcy i dwa tygodnie . Lekarze byli bardzo zadowoleni że udało Ci się tak długo utrzymac dziecko . Nazajutrz jednak zmusili dziecko do przyjścia na świat . Ona była taka piękna , strasznie podobna do swojego taty . Pojechali do domu , a ty musiałaś zostac tutaj sama . Było Ci z tym ciężko ale starałaś się byc twardą . W końcu po kolejnych trzech miesiącach , mogłaś udac się do domu na jeden dzień . Pierwsze kroki poprowadziły Cię do pokoju małej , jeszcze tam nie byłaś . Gdy ujrzałaś to wszystko , łzy szczęścia spłynęły po twoim policzku . Wtuliłaś się w twoje dwa największe skarby . Uśpiłaś małą i udałaś się do łazienki gdzie Harry obciął twoje piękne blond włosy . Następnego dnia udałaś się do szpitala , odmieniona . Ty bez włosów . Szłaś ostatnimi siłami jeszcze tak źle z tobą nie było . Położyłaś się do swojego szpitalnego łóżka i usnęłaś . Pielęgniarki zadzwoniły w nocy po twojego męża , przyjechał bardzo szybko . Niestety nie mogłaś go już ujrzec , dotknęłaś tylko po raz ostatni jego loków i zasnęłaś na zawsze . Wszystkie maszyny na sali zaczęły piszczec . A ty ze zwiniętym w ręku listem , zasnęłaś na zawsze .
Matczyna miłośc , oddając swoje życie za życie najukochańszej małej osóbki .Wielki szacunek dla Agaty Mróz .
Joł joł . Anka dodała posta i się zaczytałam no i dlatego tak późno dodałam noo ! xdd jest 22.32 . lol . idę oglądac film . to nic że jutro nie wstane , to nic . ;] jutro kolejny imagin a tymczasem lecę papa ! ;>
P.S ; sorry ale nie działa mi literka " CI " . xd
Rozdział 5 part. 2
Nagle usłyszałam przeraźliwe łamanie jakiś gałęzi i do tego ostre przeklinanie.
-Ku*wa skąd to tutaj się wzięło.
Tuż po tych słowach ujrzałam Harrego.
-Jak ty wyglądasz Jas, Boże zgwałcił Cię ktoś?
-Harry życie mi się wali.
-Jas nie płacz, co się stało?! Dlaczego nie jesteś w szpitalu, wypuścili Cię?
-Harry nie chcę o tym rozmawiać. To zbyt skomplikowane, po prostu pomóż mi wstać i zawieź do domu.
-Jas ja pierdole, nie chcesz o tym gadać okey. Ale powiedz mi widziałaś może Zayna, właśnie przed chwilą dostałem od niego telefon, że jest w szpitalu.
-Harry proszę nie rozmawiajmy o tym. To w tej chwili jeszcze bardziej mnie pogrąża. Przepraszam, ale nie mam siły.
Harry posłusznie podał mi rękę i uniósł ku sobie tak, że dzieliły mnie od niego centymetry. Nasze twarze były tak blisko, że zauważyłam jakie on ma śliczne zielone tęczówki. Spoglądaliśmy na siebie jak ludzie szukający miłości, pragnący czegoś więcej. Powoli przybliżaliśmy do siebie. Oddaliśmy się pocałunku, naszych spragnionych ust. Czułam się w jego ramionach bezpiecznie. Pozwoliłam mu, aby przejechał kolejny raz językiem po moim rzędzie białych zębów. Było to bardzo miłe uczucie, dawno nie doznałam tak ciekawego eksperymentu. Nie potrafiłam przestać, ale rozum podpowiadał mi abym to zakończyła, lecz ja nie chciałam. W końcu złamałam zasadę, nie posłuchałam mózgu. Nasz pocałunek był namiętny i zajebisty. Po raz kolejny poczułam jak muska moje usta. Na zakończenie delikatnie przygryzł płatek mojego ucha. Z uśmiechem na twarzy wtuliłam się w niego z wielką zachłannością. Tak, że oboje wylądowaliśmy na ziemi. Nie no ja to jestem genialna. Leżeliśmy na sobie, nie zwracając na nic uwagi. Nagle o mój mózg zahaczyło wspomnienie z dzisiejszego dnia. Przecież to dzieje się drugi raz, dzisiaj rano z Zaynem, a teraz z Harrym. Obojgu nie znałam, a oddawałam się takim pokusom. Oderwałam się od niego i usiadłam obok. Spojrzenie utkwiłam gdzieś w oddali, poszukując usprawiedliwienia na moje zachowanie. Zawsze kręciłam, nie udawałam kogoś kim nie jestem. Byłam otwarta, ale nieśmiała te dwie rzeczy nie godziły się ze sobą. Harry zauważył moje zmieszanie i od razu zmienił temat. Nie chciał widocznie brnąć w miłość bez przyszłości, miłość bez perspektyw na życie.
-Jas, wiesz, no, bo my się w ogólne nie znamy. No to jestem Harry- wyciągnął w moją stronę dłoń.
-Jasmine - uścisnęłam z wielkim zamachem jego drobną rączkę.
-Opowiesz mi coś o SOBIE?
-Co tu dużoo gadać, mam 17 lat i jutro powinnam iść do szkoły, ale jak widzisz nie mogę. Ogólnie to od przedwczoraj mieszkam z dziewczynami, ponieważ moi rodzice mieli problemy finansowe i musieli sprzedać dom. Powiesz mi teraz coś o sobie?
-Mam 18 lat, jestem zajebiście przystojny, hahahahahah jaaaa. Bardzo lubię dziewczyny, imprezy i jeszcze raz dziewczyny na imprezach. Kochamm to.
-To już coś o sobie wiemy, ale to dziwne, gadamy w jakimś lesie i to jeszcze w takim zimnie.
-Chcesz ?- spojrzał na mnie słodko, trzymając w ręku swoją marynarkę.
-Nie, nie wybaczę sobie tego, jak ty będziesz przeze mnie chory.- powiedziałam zwieszając głowę w dół.
-Obiecuję, nie będę- powiedział podnosząc opuszkami palców mój podbródek.
Wzięłam od niego marynarkę i posłusznie założyłam na prawie gołe plecy. Usiadłam w normalnej pozycji i jeszcze raz spojrzałam w jego inne niż dotychczas tęczówki. Uwalniały z siebie pozytywną aurę. Widziałam w nich małe iskierki, z nutką pożadania. Dawały odczuć zagubienie w miłości, brak tematu do rozmów. Nie miałam pojęcia jak mam się zachować żeby tylko nie doszło do czegoś więcej - łudziłam się we wnętrzu. Nagle spojrzałam w bok, obserwując wysoką postać, która została przez mnie dokładnie obczajona. Ruby, nie miałam ochoty z nią rozmawiać,chciałam to zostawić na później, rozmyślanie przy kubku gorącej czekolady. Harry spojrzał raz na mnie raz na nią i zrobił tak zwany facepalm. Ruby natomiast przystanęła i spojrzała na Harrego. Nw spodobał jej się czy co, niech spie*dala od niego, niech idzie do swojego chłopaka. Posłałam jej groźne spojrzenia, na które na natychmiastowo zareagowała.
-Jas, kurde wybacz mi kochana.
-Czemu nie zostałaś tam przy drzewie, z Harrym właśnie miło się nam rozmawiało.
-Przepraszam, że wam przerwałam, ja tylko chciałam, o boż no przepraszam za to, jesteś moją jedyną taką naj przyjaciółką. Ty wiesz o mnie wszystko, ja o tobie też.
-No chyba, ja do tej pory nie wiedziałam o tobie wszystkiego. Po co mnie okłamywałaś.-Zrobiłam głupią minę i poprosiłam Harrego, żeby pomógł mi wstać. Spojrzałam jeszcze raz na nią i ruszyłam z Harrym pod pachą do samochodu, o ile był jakiś samochód.
Harry nie wypytywał mnie się nic już tego wieczoru, z czego była w duchu szczęśliwa, no nie do końca. Dzisiejszy dzień chciałabym wymazać razem z wczorajszym. Dlaczego ? Sznur nieszczęść spływa akurat na mnie ? Co ja takiego zrobiłam, zaczynam na nowo życie, a już je kończę Doznawałam nowych uczuć, z którymi nigdy jeszcze nie miałam do czynienia. Zdawały się być ciężkie jak grzechy starego grzesznika. Nie dawałam rady, musiałam w spokoju nareszcie powkładać odpowiednie myśli, czyny, wspomnienia do odpowiedniego folderu. Niektóre usunąć jednym ruchem ręki. Nie zastanawiając się pożegnałam Harrego i przekroczyłam prób naszego ładnego mieszkanka. Ledwo weszłam, a już dziewczyny zaczęły mnie maltretować pytaniami : Czemu uciekłaś ze szpitala ? Gdzie byłaś ? Co Ci się stało ? Zignorowałam to. Przeszłam do kuchni, nalałam sobie szklankę soku i chwyciłam do ręki paczkę ciastek. Zniknęłam za drzwiami naszego pokoju, w pełni oddając się marzeniu Chwyciłam do ręki kartkę papieru i zaczęłam rysować to co od dawna siedziało w mojej główce. O tak, wszystko zostało wyrzucone z głowy i wyryte na papierze. Zdrada Luka, pobicie, szpital, pocałunek Zayna i Harrego i Ruby. Przy tym dziele narysowałam duży znak zapytania. Swoją drogą mam talent do rysowania, świetnie jeszcze ten świat zadziwię. Starannie pogrubiła linie i wymazałam zbędne kreski. Chwyciłam mleczne kartki do rąk i powiesiłam nad swoim łóżkiem, to co mnie trapiło zostało pokonane, w końcu czułam się spokojnie. Negatywne emocje wyparowały, w mojej głowie siedziały właśnie tylko te dobre. Wtuliłam się w poduchę zapominając o bożym świecie.
***
5 tygodni później
Nic w moim życiu się nie zmieniło, no chyba oprócz tego, że lekarz zdjął mi gips i mogę iść normalnie do szkoły. Mam jeszcze blizny i bardzo boli mnie pupa. Hahahah, moja kochana pupcia, zbita pupcia. Spoglądałam właśnie na zdjęcie z imprezy, które jakimś cudem znalazło się na moim telefonie, czemu akurat ja z Zaynem ? Czemu Harry dziwnie patrzy na Zayna ? Zazdrość, czy zachęta do bójki ? Zastanawiało mnie, ale bardziej byłam przy pierwszej opcji. Moje życie wirowało wokół Zayna i Harrego. Wiedziałam dobrze, że to tylko koledzy, a oboje chcą z mojej strony nie wiadomo czego, nie mogłam tak po prostu kolejny raz odczuwać tego bólu po utracie ukochanego. Nie tym razem, ja do nich nic nie czuję, to tylko przyjaciele nic więcej. Postanowiłam olać to zdjątko i zająć się jakąś poranną toaletą. Wygramoliłam się jakimś cudem z łóżka robiąc nie mały hałas na dole. Przynajmniej będą miały pobudkę- pomyślałam jeszcze bardziej hałasując. Nic to nie dało, sięgnęłam po bardziej radykalne środki, a mianowicie garnek z łyżką i ja uderzająca o to non stop. Mój pomysł dał oczekiwany przeze mnie efekt. Podniosły się tak szybko jak zasnęły, robiąc mi o to aferę. Miałam to w dupie, że jest 6.00, ale lepiej późno niż wcale. Chwyciłam ciuszki uszykowane dzień wcześniej i zajęłam naszą pokojową łazieneczkę. Wzięłam prysznic i poranną toaletę. ślicznie,kogoś sobie przypominałam.
A nic, zrobiłam dość zajebisty make-up i zeszłam na śniadanie po drodze pakując książki. Ale ta Elka ma fajnie, pełnoletnia modelka, która nie musi iść do szkoły- zrobiłam minkę pobitego psiaka. Na dole czekało na mnie pyszne śniadanko, kanapki z serem i ogórkiem. Wzięłam jedną skibkę i wsunęłam to paszczy, popiłam jeszcze herbatką i byłam najedzona. Raz dwa włożyłam drugie śniadanko do pojemnika i bezpiecznie ukryłam w plecaku. Wrzuciłam do buźki gumę i ruszyłam z Sophie do szkoły. Nie obyło się bez relacji z całego tygodnia referowanych przez moją naj.
-Ej, Jas zgadnij kto jutro przyjeżdża !
-No kto, święty mikołaj ?
-Kurde, wiesz pomyśl, co ?
-No dobraa, kto taki ?
-No One direction !
-Wow, i co mam piszczeć, czy skakać ?
-Myślałam, że się ucieszysz, że Zayn przyjeżdża.
-Mnie z nim nic nie łączy, zrozumiano ?!
-Okey, okey. A wiesz, że dzisiaj właśnie do nich idziemy .
-Co? i ja też mam iść, zapomnij. Nie chce mi się siedzieć z tymi wariatami. Zanim wyjechali miałam już ich po dziurki.
-Oni są zajebiści, lepszych przyjaciół nigdy nie znajdziemy.
-Tylko zrozum, że ja w ich towarzystwie czuję się jak w przedszkolu. Jeden robi to, drugi to i jeszcze trzeba po nich sprzątać.
-Nie jest tak źle. Patrz! Co to za jeden ?
-Nw, ale ładny. Coś czuję, że go lepiej poznamy.- powiedziałam omijając przystojnego kolegę. Przekroczyłam jeszcze próg szkoły i wlazłam do środka. Podążałyśmy z Soph korytarzami szkoły w poszukiwaniu swoich szafek. Właśnie mijałyśmy zakręt kiedy niespodziewanie ktoś na mnie wpadł wylewając zawartość kawy na mnie. Niech no szlak. Owa osoba/by pomógł/ły mi wstać i ogarnąć się. Podniosłam od niechcenia głowę, aby wygarnąć zaistniałe zdarzenie, ale szczęka opadła mi do ziemi. Przede mną stali...
Hey !
No to rozdział 5 mamy za sobą ;x
Wyszedł tak sobie, a w sumie sami oceńcie :)
Dziękuję za wszystkie komy i proszę o więcej. ;)
Życzę powodzenia Inez ;x Jesteś zajebistaaa ! ;* ;3
Do next Sunday ;>
Ania x
sobota, 3 listopada 2012
Part ; 2 część 1 .
Grasz w siatkówkę , w reprezentacji Polski . Jesteś samotna ale nie przeszkadza Ci to wcale , mieszkasz z rodzicami i są oni twoim największym wsparciem . Twoje jak się wszystkim wydaje ułożone życie nie jest aż takie piękne jak wszyscy myślą . Chorujesz na białaczkę , choroba trwa już 5 lat . Co miesiąc jeździsz do szpitala na badania . Tak było też w tym miesiącu . Pielęgniarka podała Ci wyniki i kazała poczekać za twoim lekarzem , lecz ty zdenerwowana negatywnym wynikiem szybko z tamtąd uciekasz i udajesz się na trening . Strasznie szybko się męczysz , trener każe Ci usiąść lecz ty się nie poddajesz i dalej ciągniesz grę . Na drugi dzień kolejny trening , postanowiłaś że nie będziesz się poddawać chorobie i będziesz normalnie jak dotychczas żyła . Gdy weszłaś do środka i chciałaś już ruszyć w stronę szatni lecz trener zawołał Cię do siebie . Wchodząc czułaś niepokój .
- O co chodzi trenerze ? - zapytałaś jakby nigdy nic .
- Dzień dobry [T.I] . - obejrzałaś się i zobaczyłaś swojego lekarza .
Porozmawialiście w trójkę , rozmowa przebiegała w miarę spokojnie , ale ostateczny wynik tej dyskusji był niespodziewany a zarazem dla Ciebie tragiczny . Wyrzucił Cię z drużyny . Pojechałaś do domu . Pod wpływem tych emocji , pościągałaś wszystkie plakaty twojej drużyny , włożyłaś wszystkie puchary i medale do pudła i wyrzuciłaś je do piwnicy . Zadzwoniłaś do przyjaciółki . Rozmowa trochę Cię uspokoiła . Nazajutrz pojechałyście na stok .
- [T.I] stóóóój , zabijeesz się idiotko . - krzyczała za tobą przyjaciółka .
- Ratunkuuu ludzie ratunkuuu .
Byłaś już pewna że to koniec , leciałaś prosto w przepaść a w dodatku nie umiałaś się zatrzymać . Nagle pojawił się on i upadliście razem na ziemie . Próbowałaś go zagadać lecz on był taki niedostępny więc podziękowałaś mu i poszłaś do [I.T.P] . Wpadł Ci w oko , ale ty mu chyba nie bardzo . Wieczorem poszłyście się zabawić do klubu . Poznałaś fajnego chłopaka . Trochę potańczyliście i zjawił się twój bohater . Szedł w waszą stronę . Ucieszona pomyślałaś że może idzie do Ciebie lecz jak się później okazało szedł to twojego nowo poznanego kolegi .
- Cześć Nick , mógłbyś dać mi klucz do naszego pokoju ?
- No jasne , a nie zostaniesz może z nami . Zobacz jaką fajną laskę poznałem - puścił Ci oczko . - No dalej Harry .
- O hej , przynajmniej znam już twoje imię - uśmiechnęłaś się do Harrego .
- To wy się znacie ? - zapytał zdziwiony Nick .
- No tak wyszło , to ja już pójdę narazie .
Przeprosiłaś na chwilę kolegę Harrego i pobiegłaś za Nim na dwór .
- To co jutro na stoku ?
- Jeżeli masz ochotę to czemu nie . - uśmiechnął się do Ciebie przystojniaczek .
Ucieszyłaś się i wróciłaś do klubu . Tak jak się umówiliście , na drugi dzień spotkaliście się na stoku , bawiliście się wyśmienicie . Znaleźliście wspólny język . Ale nie długo trzeba było wracać do domu . Wróciliście do swoich miasteczek , które jak się okazało leżały blisko siebie . Gdy wróciłaś , na wstępie rodzicie przywitali Cię kłótnią . Miałaś dosyć , chociaż była już druga w nocy postanowiłaś zadzwonić do Hazzy ( zaczęłaś go tak żartobliwie nazywać ) . Odebrał i po pięciu minutach byłaś już u niego . Spędziliście razem swoją pierwszą noc . Rano po obudzeniu , szybko się ubrałaś i wróciłaś do siebie . Po południu rozdzwonił się twój telefon na ekranie widniał napis ; Harry .
Siemka , postanowiłam podzielić tego imagina na dwie części ąą ! :D mam nadzieję że się Wam spodoba . pisałam go delikatnie na podstawie filmu "Nad życie" . kto jeszcze nie oglądał to polecam go bardzo ale warto przed zaopatrzeć się w chusteczki ;) no to jutro druga część a ja tym czasem lecę zajmować się dzieckiem mojej siorki xd narka i komentować czy się podobało czy nie ;*
- O co chodzi trenerze ? - zapytałaś jakby nigdy nic .
- Dzień dobry [T.I] . - obejrzałaś się i zobaczyłaś swojego lekarza .
Porozmawialiście w trójkę , rozmowa przebiegała w miarę spokojnie , ale ostateczny wynik tej dyskusji był niespodziewany a zarazem dla Ciebie tragiczny . Wyrzucił Cię z drużyny . Pojechałaś do domu . Pod wpływem tych emocji , pościągałaś wszystkie plakaty twojej drużyny , włożyłaś wszystkie puchary i medale do pudła i wyrzuciłaś je do piwnicy . Zadzwoniłaś do przyjaciółki . Rozmowa trochę Cię uspokoiła . Nazajutrz pojechałyście na stok .
- [T.I] stóóóój , zabijeesz się idiotko . - krzyczała za tobą przyjaciółka .
- Ratunkuuu ludzie ratunkuuu .
Byłaś już pewna że to koniec , leciałaś prosto w przepaść a w dodatku nie umiałaś się zatrzymać . Nagle pojawił się on i upadliście razem na ziemie . Próbowałaś go zagadać lecz on był taki niedostępny więc podziękowałaś mu i poszłaś do [I.T.P] . Wpadł Ci w oko , ale ty mu chyba nie bardzo . Wieczorem poszłyście się zabawić do klubu . Poznałaś fajnego chłopaka . Trochę potańczyliście i zjawił się twój bohater . Szedł w waszą stronę . Ucieszona pomyślałaś że może idzie do Ciebie lecz jak się później okazało szedł to twojego nowo poznanego kolegi .
- Cześć Nick , mógłbyś dać mi klucz do naszego pokoju ?
- No jasne , a nie zostaniesz może z nami . Zobacz jaką fajną laskę poznałem - puścił Ci oczko . - No dalej Harry .
- O hej , przynajmniej znam już twoje imię - uśmiechnęłaś się do Harrego .
- To wy się znacie ? - zapytał zdziwiony Nick .
- No tak wyszło , to ja już pójdę narazie .
Przeprosiłaś na chwilę kolegę Harrego i pobiegłaś za Nim na dwór .
- To co jutro na stoku ?
- Jeżeli masz ochotę to czemu nie . - uśmiechnął się do Ciebie przystojniaczek .
Ucieszyłaś się i wróciłaś do klubu . Tak jak się umówiliście , na drugi dzień spotkaliście się na stoku , bawiliście się wyśmienicie . Znaleźliście wspólny język . Ale nie długo trzeba było wracać do domu . Wróciliście do swoich miasteczek , które jak się okazało leżały blisko siebie . Gdy wróciłaś , na wstępie rodzicie przywitali Cię kłótnią . Miałaś dosyć , chociaż była już druga w nocy postanowiłaś zadzwonić do Hazzy ( zaczęłaś go tak żartobliwie nazywać ) . Odebrał i po pięciu minutach byłaś już u niego . Spędziliście razem swoją pierwszą noc . Rano po obudzeniu , szybko się ubrałaś i wróciłaś do siebie . Po południu rozdzwonił się twój telefon na ekranie widniał napis ; Harry .
Siemka , postanowiłam podzielić tego imagina na dwie części ąą ! :D mam nadzieję że się Wam spodoba . pisałam go delikatnie na podstawie filmu "Nad życie" . kto jeszcze nie oglądał to polecam go bardzo ale warto przed zaopatrzeć się w chusteczki ;) no to jutro druga część a ja tym czasem lecę zajmować się dzieckiem mojej siorki xd narka i komentować czy się podobało czy nie ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)